• Wpisów:1
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:31 dni temu
  • Licznik odwiedzin:85 / 31 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
CZEŚĆ 1.
Obudziłam się w środku nocy. Znowu miałam ten sam sen.
Uciekałam przed czymś, a raczej przed kimś. Biegłam przed siebie, chociaż nic nie widziałam. Żadnego światła, tylko ciemność. Bolały mnie już stopy, a płuca paliły ogniem, ale nie przestawałam biec. Czułam, że mnie dogania. Nagle potknęłam się o własne nogi. Nawet nie próbowałam się podnieść. Wiedziałam, że mnie już dogonił. Usłyszałam zbliżające się kroki. Odwróciłam głowę i... te oczy! Te dzikie, szkarłatne oczy! Ach, jakie one były piękne. Nagle poczułam ból i zemdlałam.
I w tym momencie budziłam się z krzykiem. Odkąd się przeprowadziłam, co kilka dni śniło mi się to samo.
15 sierpnia przyjechałam do Luizjany. Musiałam zmienić otoczenie, bo wszystko przypominało mi moich rodziców.

Cały tydzień siedziałam w domu i rozpakowywałam swoje rzeczy. Mój pokój znajdował się na pierwszym piętrze. Był niewielki, przytulny, ale za to miałam sporą garderobę i własną łazienkę. Licząc od dzisiaj -
ostatni tydzień wakacji, więc postanowiłam rozejrzeć się po okolicy. Ubrałam beżowe szorty, czarną koszulkę z napisem " I'm your sweetest secret" oraz stare, czarne trampki. Założyłam słuchawki, odpialiłam MP3 i wyszłam. Na alejce, w której mieszkałam, nie było wiele domów. Na jej końcu znajdował się ogromny park. Zaciekawiona weszłam do niego. Przebywało tu wielu ludzi. Jedni bawili się z psami, drudzy urządzali pikniki, a jeszcze inni po prostu spacerowali. Mimo sporej ilości osób, nie było tu głośno. Stwierdziłam, że to ciekawe miejsce i usiadłam na jednej z niewielu wolnych ławek. Z tylnej kieszeni moich spodni wyjęłam szkicownik i zaczęłam rysować otoczenie. Najpierw naszkicowałam białego małego kundelka, który szczekał na drzewo, a właściwie na wiewiórkę, która zdążyła przed nim uciec na jedną z wyższych gałęzi. Potem narysowałam parę starszych ludzi, trzymających się za rękce. Był to bardzo uroczy widok. Spacerowali leniwie, podziwiając piękno natury. Starałam się uchwycić piękno całego parku i bazgrałam to, co wydało mi się interesujące. Liwia, moja ciocia i opiekunka, mówiła, że mam do tego talent, ale moim zdaniem tak nie było. Od czasu śmierci moich rodziców przestałam się o to sprzeczać. Po prostu lubiłam rysować. W Montanie codziennie coś tworzyłam. Do momentu wypadku...
Dzisiaj pierwszy raz od dwóch miesięcy bazgrałam coś w zeszycie. Przyznam, że całkem nieźle mi szło. Byłam tak zajęta rysowaniem, że nie zauważyłam jak zaczęło się ściemniać. Ruszyłam w stronę domu. W pewnym momencie przeszły mnie ciarki i poczułam się obserwowana. Gdy się odwróciłam nikogo nie było, jednak przyspieszyłam kroku. Gdy dotarłam do celu, szybko zamknęłam drzwi na wszystkie zamki. Jako że od dziecka mieszkałam w bloku teraz czułam się nieswojo w tak dużym domu. Wciąż lekko przstraszona, szykowałam się do spania. Po długim, gorącym prysznicu wszystkie nerwy zniknęły. Zeszłam do kuchni i zrobiłam kolacje. Zjadłam tylko jedną kromkę. Nie byłam głodna. Liwia przyszła krótko po tym. Oczywiście dla niej też zrobiłam jedzenie.
-Zostawiłam Ci kanapki na talerzu- powiedzialam i poszłam do łazienki.
-Dzięki. Jestem cholernie głodna- usłyszałam wchodząc po schodach.
Dzisiaj znalazła sobie pracę jako kelnerka i zaniosła papiery do mojej przyszłej szkoły. Liwia miała dużo pieniędzy, a jeszcze więcej czasu. Musiała znaleźć jakieś zajęcie, bo nie chciała krzątać się po domu całymi dniami. Dzięki pracy kelnerki mogła poznać wielu ludzi oraz posłuchać historii jej klientów.
Umyłam zęby i poszłam do mojego pokoju. Podeszłam do okna i popatrzyłam na ogród. Powijała go ciemność. Jedyne światło dochodziło z przodu domu. Coś poruszyło się w krzakach. Spanikowałam, myśląc, że to może być jakiś podglądacz, ale po chwili wyskoczył z nich kot, który pobiegł w głąb ogrodu i zniknął w mroku. Próbowałam go wypatrzeć, jednak szybko zrezygnowałam. W takiej ciemności niewiele można zobaczyć, tyb bardziej, jak coś jest czarne. Byłam już senna, więc położyłam się na łóżku. Wtulona w kołdrę i zasnęłam.